Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/
London Fashion Week
Na początku był Nowy York z niezapomnianymi pokazami Marca Jacobsa, Oskara de la Renty i Diane von Furstenberg. Później, po wielu dniach modowej rozkoszy, gdy wszyscy myśleli, że już nic nas nie zaskoczy, 18 września rozpoczął się oficjalny London Fashion Week z kolejnymi dawkami wielkich emocji. W jednym z wywiadów Jimmy Choo przyznał, że ''London Fashion Week to największe wydarzenie w świecie mody i że jest tak unikatowy, że nie można go porównać do żadnego innego wydarzenia w Mediolanie czy Paryżu''. W tym roku trudno się z nim nie zgodzić. Fakt, ze LFW obchodził 25 rocznice powstania nadal specyficzną atmosferę niecodziennego szaleństwa.
W tym roku główna siedziba modowych trendów był budynek przy The Srtam 180 i Somerset Hause znajdujące się w okolicy Temple. Tam też odbył się pokaz Paula Costelloe, który otworzył uroczystość prezentując kolekcje wypełnianą przesadnie wielkimi ramionami, kołnierzami i kokardami. Wiele mniejszych pokazów , tzw. ‘off schedule’ odbyło się również przy ulicy Great Queen Street 60, Holborn. Tego typu celebracje, to ważne wydarzenie dla młodych, mniej znanych projektantów. To szansa by zaistnieć i przekonać kupców, że to właśnie na nich trzeba stawiać w danym sezonie. To również godziny czekania w kolejce, bo przecież żadne show nie zaczyna się punktualnie! Sophisti podróżowało z jednego zakątka do drugiego, by przekazać Wam najgorętsze hity sezonu wiosna/lato 2010, jak również by zdradzić o kim i o czym będzie się mówiło w najbliższym czasie.
W przyszłym roku lato nie zapowiada się tak kolorowo! Wielu twórców porzuciło mocne barwy i zaadaptowało bardziej klasyczne, naturalne kolory. Na wybiegach pojawiła się grafika, jak również wiele bieli, beżów, srebra i zgaszonej żółci. Doskonałym tego przykładem są projekty Jonathana Saundersa czy Betty Jackson. Look nie jest również tak ostry, jak w poprzednich sezonach. Wiele pokazanych kreacji odsłania plecy, pokazuje nogi. Kroje saąbardziej delikatne i kobiece. Do projektantów idących w tym kierunku należą Emilio De La Morena, Jasper Conran, Eun Jeong i John Rocha.
Poza tym niektórzy, tak jak Christopher Bailey nadal bawią się formą, demonstrując ramiona z lat 80-tych, nadające całości nowoczesnego twistu.
Henry Holland, kryjący się pod marką House of Holland jak zwykle wykazał się indywidualnością. W ciekawy sposób połączył koronkę z jeansem i skórą. Użył niebieskiego, fioletu i ostrego różu. Stworzył kreacje przepełnione ironią. Z jeszcze większym humorem do kolekcji podszedł Jeremy Scott, który w tym roku debiutował na LFW. Amerykański projektant tym razem cofnął się do epoki kamienia łupanego i czerpał inspiracje z kultowej kreskówki ‘Flintstonowie’.
Przez recesyjne nastroje, wielu z nas zastanawiało się jak LFW będzie wyglądał w tym roku. Obawialiśmy się, że projektanci pójdą w ślady Victora&Rolfa, którzy w zeszłym sezonie zamiast standardowego pokazu na wybiegu, zdecydowali się na prezentację kolekcji na jednej modelce. Tydzień mody w angielskiej stolicy nas jednak nie zawiódł i okazał się wielkim sukcesem. Większość z nas zgodzi się, że projektanci, którzy prezentowali swoje kolekcje na wybiegach sezonu lato /wiosna 2010 mają nie tylko świetlaną przeszłość ale i przyszłość. Sto lat Brytyjska modo!
Foto i tekst: Iwona Knapińska
autor Iwona Knapińska
Brak komentarzy
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
World Fashion
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/