Ranking czy jakiś żart?
Ostatnio natknęliśmy się na artykuł w jednej z polskich gazet (a może to za dużo powiedziane), pt: "Tym żył świat". Było to podsumowanie wydarzeń minionego roku. Trzy najważniejsze, wymienione tam wydarzenia to "Śmierć Hanki Mostowiak", "Ślub KAte Moss" i "Nowa miłość Jennifer Aniston"...o zgrozo czy to jakiś żart?
Polecamy artykuł Doroty Wróblewskiej "Ranking czy pitu, pitu?", który napisała na swoim blogu, na temat organizowanych rankingów i podsumowań, których tak wiele pod koniec roku. Nic dodać nic ująć...
"Koniec roku. Wszędzie rankingi i podsumowania. Chwilami zastanawiam się, czy Ci co używają słowa ranking, zdają sobie sprawę z jego znaczenia. Ranking na najpiękniejszą aktorkę, aktora czy " Telesfora", ranking na najbardziej seksownego piosenkarza lub panią z brzuszkiem, pokaz, pantofel, torebkę, fryzurę, film czy najpiękniejszą kosmetyczkę.
Rankingów dziesiątki, a niektóre nawet z "kosmosu". Z "kosmosu", bo nikt nie wie o co chodzi, skąd się wzięli nominowani, jakie są przyjęte kryteria oceny i dlaczego wygrywają ci, co wygrywają.
Nikt już o tym nie pisze, bo po co. Szkoda, bo czytając chciałabym wiedzieć, kto ustala ranking. Pani X z Panem Y, jedna osoba, cała redakcja, jury w "składzie porcelany" czy Ci, których najbardziej cenię czyli telewidzowie lub internauci.
Jeżeli ranking traktujemy jako zabawę, to możemy sobie pisać co chcemy, ale jeżeli chcemy poważnie traktować czytelników czy telewidzów i przede wszystkim nominowanych, to wybory powinny odbywać się według przyjętych zasad i regulaminów..."
Przeczytaj więcej na www.dorotawroblewskablog.pl
autor Redakcja
Brak komentarzy
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Artykuły
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/