Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/
Nuklearna Anna Wintour
Niemal każdy przynajmniej kojarzy ją z charakterystycznego, zawsze idealnego boba, ciemnych okularów i perfekcjonizmu, który pozwolił jej rządzić amerykańską edycją Vogue od ponad dwudziestu lat.
Widzieliśmy ją w pierwszych rzędach pokazów mody, gdzie z zimną kalkulacją oceniała nowe kolekcje, widujemy ją stale w mediach, a nawet mogliśmy być świadkami, jak Anna została publicznie obrzucona jajkami przez członków organizacji PETA, bo miała na sobie futro. Nie zniechęciło jej to jednak do noszenia futer, które uwielbia i ma godną pozazdroszczenia kolekcję. Jej wizerunek jest wielu znany dzięki byłej asystentce Lauren Weisberger, która swoją pracę dla Vogue „o której marzą miliony” opisała w książce „Diabeł ubiera się u Prady”, zekranizowana z Maryl Streep i Anne Hathaway w rolach głównych. Jednak wciąż osoba Anny Wintour pozostaje wielką niewiadomą dla tych, którzy wyciągnęli wnioski po skonsumowaniu prozy Lauren Weisberger. Bo autorka nie dodała, że w rzeczywistości praca dla Wintour jest tym, o czym marzą miliony... prawdziwych pasjonatów mody. Nawet pamflet w wykonaniu Weisberger nie umniejszyl roli Wintour, jaką pełni ona od tylu lat. Na szczęście redaktor naczelna wykazała się dużym poczuciem humoru przybywając na premierę filmu ubrana od stóp do głów w Pradę. Przez lata miażdżąca krytyka nie zdołała jej złamać.
Urodziła się w Londynie 3 listopada 1949 roku. Zainteresowanie rynkiem wydawniczym zaszczepił w niej ojciec Charles Wintour, redaktor naczelny Evening Standard, który cenił sobie jej rady na temat tego, jak przyciągnąć młodszych czytelników. Już jako nastolatka Anna miała zawsze swoje zdanie i była niezależna. W latach 60. rzuciła szkołę i dała się pochłonąć swingującemu Londynowi, który w tym czasie był najbardziej nowoczesnym i rozwijającym się ośrodkiem mody. Trudno było o lepszą inspirację niż londyńska młodzież w czasach, kiedy Mary Quant stworzyła swoją pierwszą mini. Anna modę miała we krwi.
Zanim rozpoczęła swoją wieloletnią karierę w Vogue, pracowała w dziale mody brytyjskiego magazynu Harpers & Queen (w 2005 roku przeistoczył się w Harper's Bazaar UK). Często podróżowała między Londynem i Nowym Jorkiem, gdzie wreszcie w 1976 roku osiadła na stałe przyjmując stanowisko redaktora mody Harper's Bazaar. Dwudziestokilkuletnia Wintour wkrótce porzuciła swoją pracę na rzecz magazynu Viva, gdzie została szefową działu mody. Za jej sprawą sesje zdjęciowe odbywały się w luksusowych miejscach, jak Karaiby i Japonia. Wkrótce potem nawiązała współpracę z magazynem Savvy, a w 1981 w prestiżowym magazynie New York. W 1984 roku wyszła za psychiatrę Davida Shaffera, a dwa lata później wróciła do Londynu, jako redaktor naczelna brytyjskiego Vogue. Już od pierwszego dnia Wintour wcielała w życie swoje pomysły i wizję magazynu.”Chcę, żeby Vogue był na czasie, przebojowy i sexy. Nie interesują mnie superbogaci czy wiecznie odpoczywający. Chcę, aby moimi czytelnikami były energiczne kobiety u władzy, z własnymi pieniędzmi i szeroką gamą zainteresowań. Istnieje nowy rodzaj kobiety. Interesuje się biznesem i finansami. Nie ma już czasu na zakupy. Chce wiedzieć co, dlaczego, gdzie i jak.” - wyjaśniła swoją wizję londyńskiej gazecie Daily Telegraph. Jej perfekcjonizm, brak cierpliwości i ostra krytyka zyskały dla niej nowe przezwisko „Nuklearna Wintour”. Niemniej jednak ojciec Vogue wydawnictwo Conde Nast spełniało każde jej życzenie, zwłaszcza wysokie wymagania finansowe zarówno dla produkcji magazynu, jak i dla samej Wintour. Obecnie jej zarobki szacuje się na 2 miliony dolarów rocznie, dodatkowo ma opłaconego kierowcę do własnej dyspozycji oraz 25 tysięcy dolarów rocznie na ubrania. W latach 80. wydawnictwo opłacało loty między Londynem i Nowym Jorkiem, aby słynna redaktor naczelna mogła widywać się ze swoim mężem. Anna stała się najważniejszą inwestycją Conde Nast.
W 1987 roku zrewolucjonizowała kolejny magazyn – Home and Garden. Zmieniła jego tytuł na HG i przy swoim pierwszym numerze odrzuciła zakupione zdjęcia i artykuły warte prawie 2 miliony dolarów. Rok później opuściła HG, bo została redaktor naczelną amerykańskiego Vogue. Jej misją było uratowanie magazynu, który zaczął podupadać i tracić czytelników. Jego największym rywalem był nowy magazyn na rynku, Elle, który już wtedy osiągnął cyrkulację 850 tysięcy. Dla Vogue osiągała ona stałe 1,2 miliona i nie nie wzrastała. Wintour otrzymała pełną swobodę i kontrolę nad zawartością magazynu. Wśród jej zmian było zakończenie epoki supermodelek. Dzięki niej na okładce Vogue zaczęły pojawiać się gwiazdy, co ma miejsce do dzisiaj. Vogue zyskał na objętości, numer wrześniowy w 2004 roku miał aż 832 strony. Dzięki Wintour w modzie zaczęto mieszać rzeczy tanie z drogimi, jak w przypadku słynnej okładki w listopadzie 1988 roku, gdzie 19-nastoletnia modelka z Izraela miała na sobie jeansy za 50 dolarów i wysadzany klejnotami t-shirt za 10 tysięcy dolarów. Anna zrewolucjonizowała nie tylko Vogue, ale jej wizja wpłynęła na jakość innych magazynów, które zaczęły podążać za amerykańskim przykładem.
To właśnie Wintour powiedziała Oprah Winfrey, że musi schudnąć 10 kg, aby pojawić się na okładce magazynu (co Wintour oczywiście zrobiła), a także nie bała się wyrazić publicznie swojej opinii, kiedy w 2008 roku Hilary Clinton jako kandydatka na prezydenta USA odmówiła wystąpienia na okładce, bo obawiała się, że „będzie wyglądać zbyt kobieco”. Odpowiedzią na to był list zamieszczony w lutym: „Pogląd, że współczesna kobieta musi wyglądać męsko, aby była poważnie traktowana jako dążąca do władzy jest szczerze niepokojący. To jest Ameryka, a nie Arabia Saudyjska. Jest również 2008 rok: Margaret Thatcher mogła wyglądać wspaniale w swoim niebieskim garniturze, ale to było 20 lat temu. Naprawdę uważam, że Amerykanie odeszli od tej garniturowej mentalności.”
Perfekcjonistyczna i chłodna w obyciu Wintour zyskała wielu zwolenników, ale media zaczęły nadawać jej niesprawiedliwe przydomki. Wiele mówi się o jej władczym sposobie bycia, o tym jak bardzo jest wymagająca i jak trudno z nią pracować, ale niestety mało o jej wyjątkowym wkładzie w modę i działalność na rzecz młodych projektantów. Dzięki niej duet Proenza Schouler odniósł sukces, podobnie Marc Jacobs, a nawet Alexander McQueen. Ona była inicjatorką specjalnych stypendiów dla nowych talentów, które dzisiaj przyznaje Council of Fashion Designers of America. Te stypendia pozwoliły m.in. wystartować projektantowi Alexandrowi Wangowi, który dzisiaj odnosi ogromny sukces. Wintour pomogła również zebrać pieniądze na fundusz Twin Tower po atakach na World Trade Center 11 września oraz regularnie wspiera organizacje walczące z AIDS. Za jej sprawą Vogue otworzył specjalne salony kosmetyczne dla Afganek, które mogły skorzystać z lekcji na temat urody. Wintour organizuje też coroczny bal w Metropolitan Museum of Art, na który zaprasza największe gwiazdy i osobowości świata mody. Bal ma na celu zebranie funduszy na rzecz muzeum. Do tej pory udało jej się zebrać ponad 50 milionów dolarów.
Sama Wintour przyznaje, że jej sposób bycia może mieć wpływ na jej współpracowników: „Jestem bardzo pochłonięta tym, co robię. Jestem oczywiście bardzo rywalizująca. Lubię, kiedy ludzie robią wszystko najlepiej jak potrafią, a to zmienia ich w perfekcjonistów, takich jak ja prawdopodobnie jestem.” Plotki, które krążą wokół redakcji na Times Square w Nowym Jorku są mniej lub bardziej absurdalne. Mówi się, między innymi, że Anna wymaga od swojej redakcji, aby każdy był wyjątkowo chudy i zawsze modnie ubrany. Te plotki zostały jednak zweryfikowane w filmie dokumentalnym „September issue”, który mówił o tworzeniu wrześniowego numeru 2007 roku, który stał się rekordowym pod względem objętości. W kwietniu 2009 roku świat wreszcie mógł zajrzeć do słynnego biura Anny i jej zespołu. Ku wielkiemu zaskoczeniu okazało się, że redaktorki nie cierpią na anoreksję, a chociaż redaktor naczelna jest wyjątkowo wymagająca i wie czego chce, praca w Vogue jest ciężka, ale też satysfakcjonująca i ekscytująca. Film pokazał, że tworzenie najlepszego i najpotężniejszego magazynu na świecie wymaga poświęcenia i ogromnego wkładu. Wszystko musi być perfekcyjne, nawet jeśli wymaga to wielu żmudnych powtórek.
Chociaż plotki i nieprzychylne opinie towarzyszą Annie przez całą jej karierę, ona pozostaje niewzruszona i pochłonięta swoją pracą. W filmie przyznaje, że jeśli straci swoją pasję, będzie musiała zająć się czymś innym. Miejmy więc nadzieję, że jej pasja nigdy nie przeminie, bo dzięki temu nie tylko Vogue przyciąga jakością, ale również inne magazyny próbując mu dorównać stają się lepsze.
W 1999 roku rozwiodła się ze swoim mężem Daviden Shafferem, z którym ma dwójkę dzieci: syna Charlesa i córkę Katherine, znaną jako Bee. Obecnie związana jest z inwestorem Shelbym Bryanem.
autor Ewelina Dziewiela
Brak komentarzy
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Artykuły
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/