Josephine Baker – Czarna Perła
Zachwycała świat strojami i odważnym stylem życia. Była tak sławna, że do dziś jej biżuteria jest wciąż pożądana. Na internetowych aukcjach kosztuje majątek, a jej właścicielka wciąż kokietuje i kusi gustownym stylem.
Urodziła się w 1906 roku w amerykańskich slumsach miasteczka St.Louis. Matka, praczka- posiadała domieszkę krwi indiańskiej, ojciec – perkusista - grał w jazz bandach. Jako mała dziewczynka żyła w biedzie, zawsze głodna i w łachmanach, często żywiła się warzywami i owocami wyrzucanymi przez sprzedawców. Gdy pracowała jako służąca spała w zimnej piwnicy z psem. Los jednak obdarzył ją talentem- umiała tańczyć. Przyjęta do grupy Jones Family Band, objechała południowe Stany, występując dla czarnej publiczności. W wieku siedemnastu lat miała już za sobą dwa nieudane małżeństwa. Wyjechała do Nowego Yorku i rozpoczęła pracę w musicalu „Shuffle Along”.Śpiewała w chórze i tańczyła zachwycając publiczność długimi nogami i piękną sylwetką. Posiadała też zdolności komika. Wkrótce otrzymując 125 dolarów tygodniowo stała się najlepiej opłacaną czarnoskórą chórzystką. W tym czasie zaczęła już kształtować własny styl. Nosząc czarne futro z fok i głowę przewiązaną jedwabnym szalem udawała księżniczkę ze Wschodu. W 1925 roku wyjechała do Paryża, gdzie okrzyknięto ją królową francuskiej rewii i pierwszą striptizerką.
Josephine Baker była gwiazdą „Folies Bergere” oraz „Casino de Paris”. Posiadała też własny kabaret „Chez Josephine”. Paryż ją uwielbiał, a kobiety chętnie akceptowały modę na egzotykę afrykańską. Nazywaną ją kangurem, żyrafą, pantera i rajskim ptakiem. Ona zaś ubrana w brzęczące naszyjniki i bransolety bakelitowe na kostkach i nadgarstkach, skakała po scenie jakby uprawiała jakieś czary. Do historii przeszła jej spódnica wykonana z szesnastu bananów. Śmiało demonstrowała odsłonięty brzuch wywołując zgorszenie. Po Paryżu nastąpił Wiedeń, gdzie etniczną biżuterię zastąpiły pióra i perły. Przywiozła stamtąd do Paryża piętnaście kufrów ubrań i kosmetyków. W Wiedniu występowała w teatrze imienia Johanna Straussa. W dzień jej pierwszego występu, w pobliskim kościele św. Pawła- ksiądz Fey odprawił mszę za jej duszę, przedstawiając jako diablicę odzianą jedynie w znaczek pocztowy. Efekt był wprost nieoczekiwany. Natychmiast po mszy wszyscy rzucili się do kas po bilety.
Czarna Perła Paryża stawała się coraz większa sensacją. Dyktowała modę na gadżety, kostiumy, perfumy. Zachwycał się nią Ernest Hamingway, portretował Pablo Picasso. Modna stała się ciemna karnacja, a co za tym idzie opalanie. Początkowo fryzurę Josephine tworzył ekstrawagancki fryzjer Eton Crop. W tym czasie jej krótkie włosy- wygładzane i nabłyszczane podkreślały ładny kształt czaszki. Fryzurę „na drobne loczki”wymyślił dla niej Antoine Cierplikowski.
Ekstrawagancka gwiazda szokowała nie tylko strojami, lecz także stylem życia. Przyznawała się do biseksualizmu. Uwielbiała drogie prezenty, jeździła powozem zaprzęgniętym w strusia. Miłość do strojów i biżuterii kosztowała majątek. Pasją jej były także zwierzęta. W prywatnym apartamencie trzymała geparda- Chiquitę, szympansa- Ethel, świnię – Alberta, węża- Kiki, kozła, rybki, trzy koty i siedem psów.
W roku 1929 postanowiła zmienić swój wizerunek- szalonej dzikuski, gdyż uznała, że przyszedł czas dorosnąć. Postanowiła brać lekcje francuskiego i aktorstwa, uczyła się sterowania samolotem. Zakończył się okres szalonego skakania po scenie. Zaczęła poruszać się z gracją, porzuciła styl etniczny. Stroje projektowali dla niej najznakomitsi kreatorzy: Schiaparelli, Balmain, Balenciaga, Dior.
Wspaniałe suknie, szyte z ręcznie malowanego jedwabiu, przypominały surrealistyczne obrazy. W latach trzydziestych zaprezentowała się w krótkich szortach wywołując skandal. Nadal uwielbiała pióra nie tylko na scenie. Ubrana w kolorowe marabu chętnie pokazywała się na ulicy. Lubiła wytwornie ubrana, lśniąca od diamentów, spacerować po Polach Elizejskich z Chiquitą na smyczy.
Przyznała później, że show biznes to iluzja. Gdy rzucił ją czwarty mąż nie potrafiła zarządzać pięćdziesięcio komnatowym zamkiem. W posiadłości znajdowało się też centrum rozrywki i trzy restauracje. Pałac posiadał własną flagę i wydawał znaczki pocztowe. Jo hodowała tam również bydło, świnie, kaczki, krowy i pawie. Gdy trzeba było opuścić pałac, Baker miała pod opieką dwanaścioro adoptowanych dzieci, żeby żyć musiała wyprzedawać biżuterię, ale nigdy nie pozbywała się garderoby.
W czasie okupacji współpracowała z ruchem oporu i za zasługi wojenne otrzymała od generała de Gaulle Medal Ruchu Oporu. Udzielała się również w walce z rasizmem.
Zmarła w 1975 roku. I chociaż u schyłku życia żebrała na ulicy o jałmużnę -bez makijażu i wykwintnego stroju, nadal w pamięci potomnych pozostanie ikoną stylu.
autor Magdalena Makarewicz
Brak komentarzy
Prosze się zalogować aby móc dodawać komentarze.
Artykuły
Twoja przeglądarka nie posiada wtyczki pozwalającej na oglądanie elementów w tej technologii.
Aby pobrać wtyczkę przejdź pod adres:
http://get.adobe.com/flashplayer/